Być może niektórzy z Was zauważyli w swoich raportach naturalnych wyników wyszukiwania frazy w stylu (not provided)? Ostatnimi czasy głośno było o posunięciu giganta z Mountain View polegającego na wprowadzeniu bezpiecznych stron dla zalogowanych użytkowników. Google tłumaczył i tłumaczy swoją decyzję względami o bezpieczeństwie, z czym w ogólności się zgadzam. Nie zgadzam się natomiast z panującymi powszechnie opiniami, że Analytics Premium będzie te słowa pokazywał, spiskowe teorie bez żadnych merytorycznych argumentów i podstaw technicznych nigdy do mnie nie przemawiały.
Zapewne jednak nie jestem jedyną osobą, która monitoruje wejścia z wyszukiwarek na swoją stronę.
Ale od początku.
Ogłoszenie Google
18 października gigant wydał na swoim blogu oświadczenie o wprowadzeniu SSL'a na swoją wyszukiwarkę dla zalogowanych użytkowników.
Pociąga to za sobą, oprócz deklarowanego zwiększonego bezpieczeństwa, wycinanie przez przeglądarki referrera przy przejściu z protokołu https na http. Innymi słowy wycina również fragment ?q=szukany+tekst, co uniemożliwia sprawdzenie po naszej stronie, że użytkownik wszedł do nas z frazy szukany tekst. Zmiana nie dotyczy natomiast adWords, ponieważ w tym przypadku parametr ?gclid jest przekazywany na naszą stronę w linku - systemy statystyczne rozpoznają to jako przejście z płatnych wyników wyszukiwania i wszystko jest OK.
Na blogu Google Analyticsa pozwolono sobie również zaestymować, że zalogowanych użytkowników jest około 10%, więc nie ma się o co bać. Poza tym zawsze zostają Narzędzia dla webmasterów...
Dodatkowo w Polsce nie ma jeszcze automatycznego przekierowania na https, więc podobno nie ma się o co martwić.
Yahoo! - gdzie się podział Site Explorer
21 listopada Yahoo! przeniosło swojego Site Explorera do Bing Webmaster Tools. Tym samym zniknęło narzędzie, z którego korzystało wiele osób do sprawdzania stron linkujących do ich strony (oraz do konkurencji, jeśli chodzi o ogólne SEO). Cóż, pośrednio uderzyło to również we mnie, udało mi się znaleźć linkujące do mnie strony, z których nie przechodzili żadni użytkownicy. Pozwalało to analizować przyczyny takiego zachowania (zazwyczaj linkowanie do strony głównej bloga na mało popularnych witrynach) i podejmować kroki zapobiegające zdobywaniu takich linków w przyszłości.
Zdaję sobie sprawę, że teraz badanie backlinków jest mi również dostępne i zapewne dalej będzie działać szybciej niż analogiczne narzędzie Google, natomiast szkoda mi prostego podglądania polskiej konkurencji (w tym wyszukiwania czasem ciekawych witryn). Inne podobne narzędzia do tej pory nie spełniły moich wymagań, być może przez brak wersji na polski rynek i marną obsługę "lokalnych" witryn.
Obserwowane dzisiaj
Przerzuciłam się na korzystanie z Narzędzi dla Webmasterów, aby sprawdzać witryny do mnie linkujące. Kilka już się znalazło, ostatnio, tj. gdzieś w okolicach 1 grudnia zalinkował do mojego wpisu Kacper z CSS3, jednej z ważniejszych moim zdaniem stron w polskim internecie na ten temat. Po dwóch tygodniach w Narzędziach ani widu, ani słychu o tym wydarzeniu.
W mniej więcej tym samym momencie zaczęło w moich statystykach pojawiać się (not provided). Na razie dotyczy to tylko około 3% wszystkich wejść. Czy dobrze? Niekoniecznie.
- Google nadal nie wprowadziło przekierowania w polskiej wersji wyszukiwarki, więc odsetek jest zadziwiająco duży
- Jestem powoli odcinana od informacji o tym, czym zainteresowani są czytelnicy
- Jest to ruch tzw. wysokiej jakości - użytkownicy spędzający na stronie dużo czasu i przeglądający wiele stron; nie jestem w stanie z powodu braku słów kluczowych stwierdzić czy przeglądają te wiele stron, ponieważ treść mogła ich zaciekawić, czy może nie są w stanie znaleźć tego, po co przyszli i krążą zagubieni
3% to globalnie owszem niewiele, natomiast ciekawi mnie ile faktycznie osób jest stale zalogowanych. I jaka będzie to część użytkowników po wprowadzeniu przekierowania.
Narzędzia dla webmasterów - remedium na wszystko?
Jako że wielkimi krokami nadchodzą zmiany zdecydowałam się korzystać nieco z Narzędzi, w tym i z dostarczanego raportu odnośnie słów kluczowych, stwierdzając, że opóźnienie danych w postaci dwóch dni jest spokojnie do przełknięcia w moim przypadku.
Nie do przełknięcia natomiast były kompletnie nietrafione statystyki. O ile wyświetleń mojego bloga na daną frazę (a więc i wskaźnik CTR) nie mam za bardzo jak sprawdzić o tyle słowa kluczowe zdecydowanie nie zaspokajają moich wymagań!
Wszystko przez to, że ruch na bloga pochodzi z tzw. długiego ogona. Dla niezorientowanych znaczy to, że nie przyciągam ruchu na css3, natomiast dłuższe frazy, jak i tak powstała nowa drupalowa witryna czy css3 blog pl są znacznie częściej wybierane przez użytkowników.
Tych fraz w ogóle nie widać w Centrum dla webmasterów. Zamiast tego mam raportowane m.in. jak należy zacząć i jak zakończyć list, brief.pl czy potencjały standardowe tabela.
Również przechodząc na raport Najpopularniejszych stron czy monitorując pozycję słów wiele rzeczy się nie zgadza (nawet pamiętając o zmianie przedziału czasowego w raportach).
Podsumowanie
Raczej nie kieruję wpisów na blogu do osób szukających wiedzy bardzo ogólnej i zupełnie niezorientowanych w temacie. Staram się odpowiadać na określone problemy, na które natknęłam się niegdyś sama lub prezentować pewne idee, w tym i takie, których moi czytelnicy mogą oczekiwać.
Powoduje to, że nie będę (i nie planuję mieć) wejść na słowa ogólne, które raportuje Webmaster Tools. Raczej oczekuję fraz długoogonowych wpisanych przez świadomych użytkowników. Którzy jak się okazuje korzystają również nader często z bezpiecznych stron Google.
Z jednej strony rozumiem ideę bezpiecznych aplikacji oraz fakt, że od darmowych rzeczy (vide wyszukiwarka) nie ma co oczekiwać naginania wszystkiego dla użytkowników. Z drugiej jednak wolałabym nie tracić informacji o żadnym z użytkowników. Taka kobieca fanaberia.